Zaczynają mi się ferie. W tym roku strasznie późno i jakoś się dziwnie z tym czuję bo niektóre województwa już dawno wróciły do szkoły. Ogólnie byłabym za tym żeby wszędzie były w tym samym czasie. Niestety nie mam na to wpływu.
Chciałabym jakoś sobie zorganizować czas i nie marnować go za bardzo. W planach mam nawet powtórkę do egzaminu gimnazjalnego. Nie ukrywajmy, że dobrze by było gdyby mi się zachciało zerknąć np do zeszytu od historii z pierwszej klasy.
Dziś trochę na hardkora poszłam z Matyldą o 10 rano na zdjęcia. Było przerażająco zimno. Nie zdziwiłabym się gdybym obudziła się jutro z gorączką. Jednakże oby nie.
Pozdrawiam.
Nie chce już zimy. Cofam to co powtarzałam cały czas, że zima to moja ulubiona pora roku. Niech już bd wiosna, bo w zimę się wszystko psuje.
Dziś byłam od rana u Matyldy, bo wszystkie trzecie klasy szły na hobbita, ale kto nie chciał to nie musiał no i zostałyśmy w domu. U Matyldy oczywiście poprawił mi się humor.
Pierwszy semestr oficjalnie się skończył. Zaczynam się stresować co raz bardziej tym gdzie pójdę po gimnazjum.
Mogę być z sb dumna bo dostałam białą kartkę do bierzmowania. Pewnie większość nie wie o co chodzi więc już tłumaczę. Ksiądz zebrał nam indeksy i w zależności ile się ma podpisów tyle się dostaje pytań. Żółta kartka to 50 pytań, a czerwona 100. Biała to jak się domyślacie pytań zero i strasznie się cieszę bo nie chciałoby mi się tego uczyć.
Już za tydzień ferie. Dwa tygodnie, a tak mało planów :c
Wybrałam się ostatnio do kina na film, jak już pewnie zauważyliście w tytule "Bejbi blues". Wcześniej czytałam opinie na jego temat, niestety większość z nich była negatywna. Muszę przyznać, że miałam zryty mózg przez kilka godzin, ale mnie się podobał. Jest porąbany, głupi itd, itd... jednak mimo wszystko mnie zaciekawił. Wiem, że może to brzmieć trochę jakbym sama sobie zaprzeczała jednak moja ocena to 8/10. Moim zdaniem jest lepszy od na przykład "Jesteś Bogiem".
Przed filmem podczas reklam byłam świadkiem oświadczyn. Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim na żywo. Nie uważam, żeby to było jakieś super romantyczne...
Na koniec semestru uzbierało mi się kilka ocen do poprawienia, ale mimo wszystko nie tak dużo jak w poprzednim roku. Jestem jak zwykle wkurzona na panią B. która chociaż z ocen wychodziła mi 5 musiała wpisać ołówkiem 4+ i we wtorek muszę prezentować na lekcji jakieś dziadostwo.
Czasem dzień bardzo ładnie się zaczyna. Wyglądamy przez okno i widzimy, że wszystko tak pięknie wygląda, obsypane śniegiem. Można by nawet zaszaleć i powiedzieć, że chociaż idziemy do szkoły to chce się żyć. Ale pojawia się pewien ktoś, który postanawia "obsmarować" Ciebie i bliskie Ci osoby chociaż kompletnie nie wie co jest między Wami i wg jak to wszystko wygląda. Ta "inteligentna" osoba, uważa że wie wszystko i postanawia się wypowiedzieć na ten temat chociaż chuj jej do tego. W dzisiejszych czasach widać, że ludiom wystarczy stać koło osoby 10 sek. i nigdy w życiu z nią nie rozmawiać by wiedzieć o niej tyle rzeczy. Tym sposobem zostaje się wmieszanym w sprawę w którą lepiej by było, aby w ten sposób nie było się wmieszanym.
Ten rok zaliczam do udanych. Nie będę tu Wam narzekać, bo nie ma sensu. Mogło być o wiele gorzej. Trzeba myśleć pozytywnie. Spędzam w tym roku sylwestra w, że tak powiem wyborowym towarzystwie (ale nie bd wymienić). Nie mam postanowień na nowy rok. Co roku sobie coś postanawiam, a i tak nic z tego nie wychodzi, więc nie widzę sensu. Jak ma się coś zmienić to się zmieni i bez tego. Tak, takie mam właśnie zdanie... Tyle dziś na temat sylwestra :)
I tradycyjnie
Szczęśliwego Nowego Roku!
Muszę to napisać: ŚWIĘTA, ŚWIĘTA I PO ŚWIĘTACH.
Mnie minęły miło i sympatycznie. Znowu trzeba czekać rok, ale mówi się że to co dobre szybko się kończy i tak też jest.
---------------
*Teraz coś dla fanów Pamiętników Wampirów.
Czytam właśnie piąty tom "Pamiętnika Stefano" i całą przyjemność czytania psuje mi zbyt grzeczny i dobroduszny Stefan. Na Damona oczywiście narzekać nie muszę :D
Choinka, pycha jedzenie, kolędy, prezenty to wszystko już nadeszło :)) Jak zwykle nie mogłam się doczekać i myślę, że nie tylko ja, ale Wy też chociaż za chwilę powiemy "święta, święta i po świętach". Na razie cieszmy się chwilą!
3/4 ludności jara się dzisiejszą datą, 12.12.12 i godziną 12:12. Nie wiem, ale coś mi się nie widzi żeby to było jakieś niesamowite wydarzenie.
Ważniejsze dziś były dla mnie próbne egzaminy gimnazjalne, których jeszcze nie koniec. Pisałam dziś 60 min historię z wosem i 90 min polski. Poznajcie moje wrażenia i komentarze:
HISTORIA I WOS- zaczynam pisać, zaznaczam te odpowiedzi w dużej mierze tylko przypuszczając jaka tak na prawdę ma być odpowiedź i tak piszę, piszę i się zastanawiam gdzie ten kurwa wos?! Większość pytań było z historii, wos na końcu. Dziękuję mojej ukochanej pani od wosu, dzięki której nie wiedziałam nawet co to jest trybunał konstytucyjny <3 -,-
Historia-mogło być gorzej, wos-katastrofa.
POLSKI-teksty i pytania do nich były moim zdaniem proste, zadania otwarte tez jakieś wielce trudne nie były. Najbardziej bałam się pracy pisemnej na końcu. Jest tyle możliwości,ale nie... zawsze muszą dać rozprawkę. Na szczęście temat był przyjemy. Można się było sporo rozpisać. Tak też zrobiłam i ledwo mi starczyło miejsca. Tematu teraz słowo w słowo nie umiem powtórzyć. Były podane słowa Jana Kochanowskiego: "A jeśli droga otwarta, komu do nieba. Tym, co służą ojczyźnie" i trzeba było no jak to w rozprawce udowodnić że jego słowa są słuszne, zgodne z prawdą. Stwierdzam, że polski-spoko
Jutro matma, chemia, fizyka, geografia i biologia. W piątek języki. Chcę już weekend.